Śniadania

Muffiny z fetą i botwinką czyli piknik za miastem

muffiny z fetą i botwinką

Ostatnio odkryliśmy stare/nowe miejsce, które kiedyś tętniło życiem i było licznie odwiedzane przez turystów, ale po powodzi zostało trochę zdewastowane. Czas i natura zrobiły swoje, miejsce wypiękniało i chyba nawet zdecydowanie zyskało na atrakcyjności. Dlatego koniecznie chciałam zrobić tam sesję! Muffiny z fetą i botwinką upiekłam wieczorem, a rano spakowaliśmy „drobny” bagaż i wyruszyliśmy w drogę 😀 Przydał się też kompot z kwiatów czarnego bzu i świeże morele. Pogoda dopisała znakomicie. Było ciepło i słonecznie, ale nie upalnie. Nie wiadomo o której zjedziemy z powrotem!

Miejsce zaciszne, płytkie zejście do wody, malownicze widoki , pluskające obok żaby (a może ropuchy?) – tylko jakiś upierdliwy wędkarz sapał mi za plecami, kiedy skończę robić zdjęcia, bo on by tu chętnie się rozłożył … Życie. Cóż, ja i tak nie wytrzymam w jednym miejscu dłużej niż 15 minut 😉 Nie dla mnie leżenie na kocyku. Może mam po prostu ADHD? Wiecie, że człowiek, który wymyślił jednostkę chorobową o nazwie ADHD, przed śmiercią przyznał się, że … ją wymyślił? Wymyślić jednostkę chorobową, a potem wyprodukować na nią „leki”. Tak działa dzisiejsza farmacja.

zen w kuchni

zen w kuchni

Po sesji można było się posilić i wyruszyć w plener. Nacieszyć oczy widokami. Poczuć woń kwitnących krzewów i nagrzane słońcem powietrze. Zauważyć promienie prześwitujące przez liście … i spotkać dzikie kaczki, a nawet parę łabędzi 🙂

Mój plan na lato? Wycieczki plenerowe 😀 Niekoniecznie z aparatem 😉

 

 

Złapałam jeszcze kwitnące akacje. Roztaczały wokół słodki, upajający zapach.

Muffiny z fetą i botwinką

Te urocze dzwoneczki znalezione na łące, kojarzą mi się z dzieciństwem. Zrywałyśmy je z koleżanką i przyklejałyśmy na powieki, jak sztuczne rzęsy 😉 Pierwszy raz udało mi się je sfotografować i wykorzystać do sesji 🙂

Przy wąskich i szerokich dróżkach, kwitły co i rusz jakieś rośliny. Omal nie dostałam oczopląsu 😉 Zwykłe, nasze polskie, polne kwiaty mają w sobie tyle uroku. Nawet pospolite trawy rosnące samopas są takie wiotkie i piękne.

Muffiny z fetą i botwinką

Print Recipe
Serves: 12 porcji Cooking Time: 30 minut

Ingredients

  • *270 g mąki
  • *3/4 szklanki mleka
  • *150 g jogurtu greckiego
  • *100 g sera feta rozkruszonego widelcem
  • *2 wiejskie jajka lub tzw. zerówki
  • *3 łyżki oliwy z oliwek
  • *100 g liści botwinki z łodyżkami drobno posiekanej
  • *2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • *pół łyżeczki soli himalajskiej i pieprz do smaku
  • Sos czosnkowy:
  • *duży kubek jogurtu lub śmietany
  • *2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • *1 łyżka soku z cytryny
  • *1 łyżeczka musztardy
  • *1 łyżeczka liofilizowanego buraka w proszku (opcjonalnie)
  • *sól himalajska i pieprz do smaku

Instructions

1

Piekarnik nagrzej do 180 °C.

2

Wszystkie składniki (oprócz fety i botwinki) wymieszaj krótko mikserem, tylko do połączenia.

3

Ręcznie wmieszaj ser feta i botwinkę.

4

Ciasto wykładaj do muffinkowych foremek i piecz około 30 minut.

5

Składniki na sos dokładnie wymieszaj, podawaj z muffinkami - na ciepło są nawet lepsze!

Cała plenerowa sesja to poszukiwanie światła do zdjęć. Inaczej prezentuje się półcień, inaczej ujęcia pod słońce. Nie brałam ze sobą dyfuzora ani lampy, więc musiałam sobie poradzić ze światłem zastanym. I o to chodziło 🙂

Kilkakrotnie na spacerze zauważyłam dziko rosnące, piękne mirabelki. Już wiem gdzie udać się po zbiory 🙂

I teraz marzy mi się jakaś łódka!

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply