Lifestyle

Antek zwany Antoine

Fotografia jest dla mnie szybszą i może czasem nawet bardziej efektywną formą malarstwa. Pewnie dlatego, pozwoliłam sobie na nieco bardziej rozbudowane stylizacje. Już to kiedyś pisałam, ale powtórzę raz jeszcze – myślę obrazami. Każdy portret, każda z tych bajkowych aranżacji – historii, mogłyby istnieć z osobna, niezależnie od siebie. Są jak uchwycony w kadrze moment. Ten jeden, jedyny, niepowtarzalny, który nigdy się już nie powtórzy …

Antek zwany Antoine

Kocię rośnie w oczach, w zasadzie już jest sporo większy niż na tych zdjęciach, dlatego śpieszyłam się, żeby jeszcze złapać ten krótki moment 😉 Czas, kiedy Antek fascynuje mnie dużo bardziej niż fotografia kulinarna. Wiem, Antek brzmi trochę mało arystokratycznie, jak na taki wygląd. Dlatego czasem wołamy na niego po francusku – Antoine! Ale przecież jemu i tak wsjo rawno 😉 😀

Antek zwany Antoine

Najtrudniej jest utrzymać Antka w kadrze. Na plan zagląda chętnie i może nawet zbyt często, ale zazwyczaj mogę naprędce uchwycić ledwie ogon, zadek z ogonem lub kawałek głowy 😉 Muszę jeszcze uważać, żeby przy okazji nie zjadł dekoracji, bo może okazać się dla niego trująca. I nie rozwalił misternie ułożonej scenografii. Istny teatr.

Zawsze mnie fascynowało, jak można zrobić zdjęcie sześciu kotkom (naraz) siedzącym grzecznie w koszyczku. To chyba nie na moją wyobraźnię. Pewnie jakieś patenty na to są 😉

Antek zwany Antoine

Do stylizacji udało mi się pożyczyć od koleżanki, tę przecudnej urody miniaturową ławeczkę. Bez niej nie wymyśliłabym takiej aranżacji! A świąteczna wyszła jeszcze ładniejsza, tylko musi sobie poczekać na publikację …

Antek zwany Antoine

„…Śniła mi się wielka rzeka,
wielka rzeka pełna mleka…”

Antek zwany Antoine

Ostatnia na dziś, pewnie najbardziej lifestylowa sesja. Jasna i ciepła tonacja kolorystyczna. Jak moje ogólne samopoczucie 🙂 Mimo tego, co irytuje mnie na zewnątrz, ponieważ tylko stabilne wnętrze, stanowi mocny i silny fundament. Mimo pozornie zmieniających się okoliczności (z naciskiem na pozornie). Nic nie trwa wiecznie, absolutnie nic 😀 To dobra wiadomość.

Kawa i małe co nieco, którymi Antek zainteresowany nie był, ale za to wykazał się sporą cierpliwością do pozowania. Za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni 🙂

Antek zwany Antoine

Miłego, dobrego dnia wszystkim zaglądającym 💕💕💕

Antek zwany Antoine

Porównując naszą pierwszą kocią sesję, trudno nie zauważyć jak bardzo zmieniły mu się proporcje … W zasadzie na zdjęciu wygląda już jak dorosły kot, a tutaj ma dopiero 3 1/2 miesiąca. Jeśli pójdzie w tatusia, to będzie prawdziwy smok 😉 Oj.

Antek zwany Antoine

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply